Kategorie: Wszystkie | wypowiedź
RSS
wtorek, 20 września 2011

Równe 100 posiedzeń Sejmu RP odbyło się w VI Kadencji. Na wszystkich posiedzeniach byłem i brałem udział prawie we wszystkich głosowaniach. Prawie, bo parę razy zwyczajnie spóźniłem się na głosowanie a niekiedy po prostu spóźniłem się z reakcją i po sprawie... Nie uciekałem od odpowiedzialności. A były sytuacje i głosowania, nad którymi trzeba było się głęboko zastanowić.

Sejm Rzeczypospolitej to organ państwa demokratycznego. Dla ludzi pokolenia Solidarności to istota demokracji. Co więc takiego się stało, że Sejm RP w powszechnej opinii jest siedliskiem  ignorantów, bufonów i wszelkiego zła jakim są politycy. Sejm coraz częściej postrzegany jest jako zbędne ogniwo w państwie. Nikt nie dba o dobre imię Sejmu RP. Nikt nie prostuje rozpowszechnianych w mediach nieprawdziwych informacji o sejmie i pracy posłów. Powielany jest obraz pustej sali obrad, jako przykład nieróbstwa sejmowego. Jako remedium na "oczywiste nieróbstwo" tu i ówdzie pojawiają się gotowe i sprawdzone recepty. Przepędzenie posłów należy do tych najbardziej radykalnych, ale też są i takie jak choćby zmniejszenie liczby posłów. Tylko o ilu posłów i czemu miałoby to służyć ? Zmniejszeniu kosztów ? Czy może zmniejszeniu kontroli nad coraz bardziej rozrastającą się administracją.

Pierwsze dni posłowania dla nowych posłów to szok  organizacyjny. Tempo, w którym dostarczane są projekty, czas na przeczytanie i przygotowanie się do komisji i obrad doprawdy są imponujące. Da tych, którzy pracowali w samorządzie (a ja pracowałem na wszystkich szczeblach samorządu w Polsce) wydaje się to wręcz nie wykonalne. Ale po czasie do wszystkiego można się przyzwyczaić. Tylko do czego posłowie są  przyzwyczajani?

Na jednym z pierwszych posiedzeń nowo powołanej Komisji Innowacji i Nowoczesnych Technologii jeden z ministrów chcąc się przystosować do nazwy komisji przyniósł laptopa z rzutnikiem. Co jednak z tego, kiedy nie było gdzie wyświetlić prezentacji. Ostatecznie "innowacyjnie rzucono" dane na sufit. A więc posłowie czytali z sufitu...

"Setka" ma wiele znaczeń w języku polskim ja poprzestanę na stwierdzeniu, że warto podyskutować nad rolą parlamentu w życiu naszego kraju, choćby z okazji tego jubileuszu.

PW

 

 

14:49, piotrwasko
Link Dodaj komentarz »
środa, 31 sierpnia 2011

Poseł Andrzej Ćwierz

13:54, piotrwasko
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 czerwca 2011

Poseł Piotr Van der Coghen

22:28, piotrwasko
Link Komentarze (1) »
niedziela, 19 czerwca 2011

Minister Julia Pitera

23:54, piotrwasko
Link Dodaj komentarz »

 

Poseł Stanisław Kalemba

23:30, piotrwasko
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 czerwca 2011

Poseł Stanisław Żmijan

00:41, piotrwasko
Link Dodaj komentarz »

Poseł Jerzy Ziętek

00:13, piotrwasko
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 czerwca 2011

Poseł Andrzej Sośniarz

23:59, piotrwasko
Link Dodaj komentarz »

 

Poseł Romuald Ajchler

23:04, piotrwasko
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 kwietnia 2011

 

Państwo, którego nie ma.

 

 

Czy można ocenia coś czego nie ma? Niedorzeczne i  nielogiczne ? A jednak… oto niedawno w wypowiedzi telewizyjnej, Seniorka Rodu Kaczyńskich w związku z tragedia smoleńską wypowiedziała znamienne słowa:nie istnieje państwo polskie.!

Wielu się oburzyło, ale cała wierchuszka PiS-u poparła rozumowanie Pani Kaczyńskiej! Państwa nie ma, gdyż Polska upadła!

Jakież było moje zdziwienie, gdy  Partia Jarosława Kaczyńskiego kilka dni poóźniej przedstawiła „Raport o stanie Państwa Polskiego”. Więc co jest grane? Jest to państwo,  czy go niema?

PiS twierdzi jednak, że dopiero po zbudowaniu IV RP, będziemy mogli mówić o Państwie Polskim, gdyż III RP to hybryda rządzona przez zdrajców, choć wybranych w sposób demokratyczny. Jednak wybór demokratyczny nie jest legitymacją do rządzenia „Prawdziwymi Polakami”. Dopiero gdy „ci prawdziwi” dojdą do władzy, wtedy Polska będzie Polską.

Co jednak z całą reszta ? Pewnie tak jak przed II Wojna trzeba będzie wysłać ich na Madagaskar.

Przeglądając Raport czasem mam takie wrażenie, że część naszych polityków wychowanych w czasach komunistycznych nadal są „komunistami inaczej”. Przejęli metody choć wektory im się zmieniły. Jeśli nie można wygrać wyborów w sposób demokratyczny, to trzeba dokonać rewolty… dla dobra tego ludu. „Ciemny lud” nie jest przecież świadomy swoich wyborów, trzeba zdecydować za nich. Państwo powinno, zająć się wszystkimi sprawami i poprawić dolę tego ludu ( taka jest teza raportu). Tego oczywiście może dokonać jedynie słuszna partia ze słusznym przywódcą…hmm gdzieś to już słyszałem.

Dowodem na to „myślenie inaczej” jest spot telewizyjny PiS w którym Jarosław Kaczyński przejmując pusty fotel po śp. Lechu Kaczyńskim chce kontynuować jego  myśl polityczną. Jaka to była idea? Walka z Rosjanami i Niemcami! ( na zasadzie odwrotnej niż komuniści, którzy kazali nam ich kochać – gwoli ścisłości tylko tych „dobrych" Niemców).

Tyle tylko, że pomimo odwoływania się do tradycji II Rzeczpospolitej (a może przede wszystkim dlatego) jako obywatel tego kraju nie chcę walczyć na dwóch frontach (tak naprawdę na żadnych), bo wiem jak to się skończyło. Polska upadła.

 

 

Piotr Waśko

 

14:18, piotrwasko
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 marca 2011

 

Z notatnika polityka

 

Ziemiaństwo

 

Cześć środowiska wielkoobszarowych gospodarstw rolnych, którzy dzierżawią ziemię od państwa polskiego domagają się uwłaszczenia na gospodarowanej ziemi i ustabilizowania swojej sytuacji gospodarczej.

Postulat słuszny, gdyby nie pewne „ale”. To „ale” dotyczy sposobu prywatyzacji gospodarstw. Inicjatorzy w imieniu dzierżawców proponują sprzedaż  na preferencyjnych warunkach ziemi tak, by pozostała w tzw. „polskich rękach”. Inaczej mówiąc, kolejna grupa zawodowa chce kosztem pozostałych podatników przejąć majątek należący do państwa polskiego i uwłaszczyć się powołując się na prawa Polaków do ziemi. Koszty zaś wynikające miedzy innymi z dopłat do kredytów, do umorzeń, do odsetek od preferencyjnych pożyczek spłacać będą pozostali podatnicy. Oczywiście, wszystko dla dobra naszego państwa. Pracownik państwowej  firmy, która została sprywatyzowana w poprzednich latach dostał  za darmo udziały w akcjach, a dzierżawcy? Przecież dzierżawcy to rolnicy a rolnicy to sól naszej ziemi . Trochę się chyba zagalopowałem… nie rolnicy a raczej przedsiębiorcy,  czy może jak coraz częściej o sobie mówią : „ziemianie”!!

No właśnie ziemianie. Na naszych oczach dokonuje się zmiana, która spowoduje, że w kolejnych pokoleniach właściciele ziemscy będą mogli mówić o sobie „ziemianie”. (Bo przecież nie „chłopi”!?  Toż to całkowicie inna tradycja i inna powierzchnia gruntów). Jak w filmie Barei: rodzi się nowa świecka tradycja.

Stara tradycja ziemiańska zakończyła się wraz z dekretem o reformie rolnej ogłoszonej 6 września 1944 roku przez osławiony PKWN. Wprowadzenie tego dekretu z naruszeniem wszelkich praw dokonało się w tempie ekspresowym, a przede wszystkim represyjnym, w atmosferze terroru stalinowskiego. Majątku zostali pozbawieni i wygnani z domów (raczej z dworów i pałaców),  potomkowie szlachty polskiej i ci, którzy kupili majątki w XIX i XX wieku chcąc awansować poprzez posiadanie ziemi w hierarchii społecznej, czyli tzw. „ziemiaństwo polskie”.

Po upadku komunizmu „potomkowie  historycznych elit gospodarczych” (jak mówią o sobie) powołali Polskie Towarzystwo Ziemiańskie, które domaga się zwrotu niesłusznie zagrabionej ziemi (nie majątku, bo ten często bezpowrotnie i bezsensownie został zmarnowany). Inni racjonalnie domagają się  uregulowania ustawą tej sprawy przez parlament, która w części chociażby zadośćuczyniła straty. Co prawda premier Mazowiecki „okólnikiem” zabronił kiedyś sprzedaży ziem, wobec których występują jakiekolwiek roszczenia, ale tak naprawdę pismo to nie jest formalną przeszkodą prawną do sprzedaży. Tym bardziej po wprowadzeniu ewentuualnej ustawy o nowym ustroju rolnym.

Stare ziemiaństwo pewnie się nie podda i czekać będą nas długie procesy odszkodowawcze i w końcu przyjdzie czas na wypłatę odszkodowań. Czy jednak wtedy wystarczy środków na całkowite zadośćuczynienie?

Wróćmy jeszcze trochę  do  historii. Pierwsze nadania (uwłaszczenia) królewskiej ziemi  odbyły się w XI wieku. Po rozpadzie państwa za  Mieszka II, rewolcie pogańskiej i najeździe Czechów na Poznań i Gniezno, państwo zbankrutowało. Czesi zrabowali relikwię Św. Wojciecha, ale przede wszystkim wywieźli olbrzymie łupy (jak choćby olbrzymi złoty krzyż, który niosło podobno sześciu wojów). Kazimierz Odnowiciel, nie mając środków na utrzymanie drużyn pancernych jak jego poprzednicy, dokonał rewolucyjnej zmiany. Król nadał ziemię na własność rodom wywodzących się z drużyn pancernych, w zamian za obowiązek obrony królestwa i utrzymanie porządku społecznego. Tak właśnie (w dużym uproszczeniu) wytworzyło się  rycerstwo polskie, czyli późniejsza szlachta polska. Przez setki lat obrona Polski oparta była na tzw. pospolitym ruszeniu, czyli obowiązkowej obronie kraju przez wszystkich właścicieli ziemskich. Tysiąc lat później niektórzy chcą podobnej rewolucji: uwłaszczenia!! Tym razem bez żadnych obowiązków. Czy jednak nowi ziemianie na to zasługują. W tej grupie jest bardzo wielu przedstawicielu partyjnych elit byłego systemu. A co z byłymi właścicielami?

Dlaczego państwo polskie ma się wyzbywć ziemi? Dlaczego dzierżawa jest złym rozwiązaniem? Część dzierżawców (jak sami twierdzą) nie ma środków na wykup ziemi, nawet po preferencyjnych cenach i chcą gospodarować na dotychczasowych zasadach.

Może właśnie chodzi o stare ziemiaństwo. Jeśli uwierzyć w tzw. „herezję normańską”, Mieszko I (pierwszy historyczny władca Polski) nie był słowianinem a jego drużyna to  najemni Wikingowie i  Rusowie (na co są dowody archeologiczne), którzy zostali wynajęci do podporządkowania ludu słowiańskiego i utworzenia państwa jako prywatnego przedsięwzięcia założyciela dynastii. Potomkowie właśnie tych najemników jak byśmy dzisiaj ich nazwali, zostali uszlachceni/uwłaszczeni i przez całe wieki byli świadomi swojej odrębności. Mówiąc o sobie „my naród” odmawiali chłopom: najpierw polskim, później ruskim(białoruskim i ukraińskim), litewskim oraz osadnikom niemieckim, prawa do wpływu na sprawy w Rzeczpospolitej. Chłopi, byli poddanymi. Teraz po tysiącu latach, wreszcie "sprawiedliwości stanie się zadość": - ziemia trafi w godne polskie ręce.

Hmm,  kto jednak w naszym kraju ma „godne polskie ręce”i kto jest "prawdziwym Polakiem"? Boże chroń nas przed taka dyskusją.

 

Nielubowski

 

PS.  Na szczęście mamy już zawodową armie i dopóki nie zbankrutujemy, nikt nie wpadnie na pomysł by nowi ziemianie kupili sobie po czołgu…by być nowymi pancernymi. Kim wtedy bedziemy? Nie daj Boże piątym członkiem załogi.

 

 

12:14, piotrwasko
Link Dodaj komentarz »

Biedne biedronki. A właściwie Biedronki dla biednych. Tak przynajmniej uważa Prezes PiS. Co panu Prezesowi zawiniła biedna biedronka? Nie należę pewnie do biednych (patrz dieta) ale też kupuję w Biedronce. Nie dlatego, że to najlepszy sklep, ale jedyny taki w moim miasteczku. Choć nie ma konkurencji, ceny faktycznie nie są wygórowane. Po rozbudowie jest czysto i mają promocje, także na napoje wyskokowe. Jest więc dobrze. Pewnie dlatego wszyscy kupuja, ci biedni też. Biedronka czyli owad w kropki jest w naszej kulturze postrzegana pozytywnie. I niech tak zostanie!

Piotr Waśko

11:02, piotrwasko
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 marca 2011

Poproszę o opamiętanie!

 

„Poproszę o opamiętanie” tymi słowami pani Minister  Zdrowia Ewa Kopacz apelowała w swym wystąpieniu do posłów podczas debaty nad ustawami reformującymi służbę zdrowia.

W służbie zdrowia jest źle. Od lat! Mimo zwiększenia nakładów  prawie dwukrotnie ( z 30 miliardów do 60 miliardów), nadal są kolejki i nadal wszyscy są niezadowoleni. Najbardziej pacjenci. Tak naprawdę więc nie w nakładach tkwi problem ale w źle  funkcjonującym systemie. Bez zmiany tego systemu nic się nie zmieni!  Każda próba zmiany napotyka jednak na opór. Ten największy wychodzi od zatrudnionych w systemie, którzy często protestują pod Sejmem.

Najbardziej protestują ci, którzy generują największe koszty a co za tym idzie największe straty. Co mają te szpitale, które nie zadłużają się? Nic! Prawica jaką mieni się PiS broni jak niepodległości status quo, bo przecież najważniejsze jest zdrowie. Tylko kogo? Lekarzy, pielęgniarek, personelu, bo chyba nie pacjętów?

Podobna dyskusja odbyła przy okazji dyskusji o OFE. Okazuje się, że PiS czuły na wszystko co narodowe  i lewica dbająca o najbiedniejszych, bronią (w jednym wypadku jak niepodległości a w drugim pewnie jak socjalizmu) zagranicznych kapitalistów. Kapitalistów,  którzy czerpią największe zyski z OFE. Tylko w 2009 roku wypłacono dywidendę w wysokości 604,1 mln zł a w 2010 "tylko" 487,8 mln złotych.

Poproszę o opamiętanie!

 

Piotr Waśko

11:45, piotrwasko
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 marca 2011

Z notatnika polityka

 

Kariera

 

Kariera krętymi ścieżkami chodzi.

Wielu z nas obserwując życie polityczne zastanawia się- jak zrobić karierę w partii? Każdy  ma w tym zakresie własne obserwacje i  doświadczenia. Metody są różne! Tak naprawdę, każda partia powinna wydać broszurę, która ułatwiałaby kolejnym debiutantom poruszanie się w tej trudnej materii. W każdej partii obowiązują przecież inne zasady, dwie są jednak wspólne!

Zasada pierwsza:- Jeśli chcesz robić kasę, nie kandyduj. Nigdzie! To tylko stres i wydane pieniądze, wszystko kosztem rodziny i kosztem twojego wolnego czasu. Bogactwa z tego i tak nie będzie. Nawet jak wygrasz, to i tak nie dopuszczą cię do stołków. Te zostały zarezerwowane zaraz na początku powstania partii.

Jeśli już jesteś w tym tyglu, to obowiązuje zasada druga: nie podskakuj! W myśl powiedzenia: „pokorne ciele dwie matki ssie” (w partii stosowne byłoby określenie „liże”). Jak więc postępować? Jak zrobić karierę?

Niektórzy ciężko pracują i w tym upatrują swoją szansę. Cóż,  może jest to dobra metoda, ale ma jedną podstawową wadę: jest potwornie długa, męczącą i nie każdego doprowadzi do celu.

A można przecież inaczej! Moje obserwacje pozwalają na wyodrębnienie kilku metod, prostych i skutecznych.

Pierwsza metoda: „na snuja”. Snuj to znana postać z filmu polskiego z okresu tzw. „kina moralnego niepokoju”. Był postacią nieciekawą, wręcz nudną i wewnętrznie skomplikowaną. Przez cały czas trwania filmu snuł się po ekranie, trochę bez sensu. W polityce w ramach tej metody, niektórzy osiągnęli mistrzostwo. Nudni malkontenci, zawsze  blisko  władzy. Czekają na swoje pięć minut. Jeśli partia zdobędzie władzę, widzimy ich jako wicedyrektorów, wiceprezesów czy też innych płatnych i mniej znaczących członków zarządów. Awansują dla świętego spokoju władzy!

Druga metoda wiąże się ze szlachectwem, bo to już wyższa półka. „Na pochodzenie” załapują się bardziej aktywni. Widzimy tu prezesów, członków rad nadzorczych, doradców itp.. Metoda wymaga pochodzenia…pochodzenia od jednego polityka do drugiego. Po pewnym czasie ważni politycy wzajemnie się przekonują, że lepszej kandydatury nie znajdą, choć najczęściej nasz „szlachcic” niczego w życiu nie osiągnął. Nie miał na to czasu!

Metoda trzecia „na gwiazdę”. Gwiazda nic nie musi robić. Gwiazda świeci. Są dwa rodzaje gwiazd, pierwsza to gwiazda dawno zgasła, świecąca tylko blaskiem odbitym. Trzeba przyznać, że gwiazda ta nie zawsze chce robić karierę. Ona kiedyś była już na szczycie (sportowym, artystycznym). Jej wystarczy, że błyszczy. Ma zawsze przy sobie tłum wielbicieli. Stawiają piwo, zapraszają na imprezy. Wszyscy chcą się ogrzać w świetle gwiazdy. Dlatego gwiazda to najczęściej sympatyczna osoba. Nie czuje zagrożenia i nikomu nie zagraża. Stać ją na taki luksus!

Gorzej, gdy w swą szczęśliwą gwiazdę uwierzy polityk. To drugi rodzaj gwiazdy. Wielu było takich w każdej partii. Przy tej gwieździe zawsze kręcą się satelity co sprawia, że gwiazda ma najczęściej odlot i poczucie przebywania na firmamencie. A przecież nie ma dwóch słońc na niebie. Dlatego gwiazda w naszym hermetycznym  systemie partyjnym po pewnym czasie występuje z partii myśląc, że nadal świeci. A tu czarna dziura!

Metoda czwarta:-„na pieska”. Ta metoda jest prosta jak konstrukcja cepa. Należy być wiernym. Wiernym jak …no wiecie kto! Po pewnym czasie każdy dostanie szansę. Tak naprawdę ta cecha jest podstawą funkcjonowania każdej partii w Polsce. I tak naprawdę, nie jest to zła cecha. Wierność jest wartością biblijną i należy ją tak właśnie pojmować.

P.Nielubowski

Tak sobie siedzę i myślę: pewnie jest jeszcze kilka metod, ale każda teoria to model uproszczony i dlatego niczego do końca nie wyjaśnia.  W życiu wszystko jest bardziej skomplikowane. A właściwie po co ja myślę ? Myślenie to nie metoda.

 

13:26, piotrwasko
Link Dodaj komentarz »
piątek, 17 września 2010

Witam wszystkich na blogu piotrwasko.blox.pl.

 

Pozdrowienia

Piotr Waśko

 

Podobno "śpiwać każdy może ", ja jednak postanowiłem pisać blog. Wiem, że " jeden ( robi to) lepiej, jeden gorzej" ale ostateczne "nie o to chodzi jak to komu wychodzi" tylko by pisanie było autentyczne i wynikało z własnych pogladów i przemyśleń.

Mój blog będzie podzielony na trzy części: moje krótkie wypowiedzi, felieton i rysunki P.Nielubowskiego. Mam nadzieję że bedzie to interesujące.

PW.

 

 

11:34, piotrwasko
Link